Livigno Camp 2011


„Przyjechali, poskakali, wyjechali. Nikt chyba nie żałuje, każdy dobrze wspomina. W snow parku mieliśmy do wykorzystania znakomicie wyszejpowane hopy i kilkanaście ciekawych raili. Bez względu na umiejętności wszyscy zrobili postępy.” - tak 7 lat temu swoją relację z pierwszego w historii  Livigno Campu rozpoczął Kostek Strzelski. Tak samo rozpocząć mogłaby się relacja z każdego kolejnego kwietniowego wyjazdu do Livigno organizowanego przez SignX i Ski2die, gdyż w przypadku Livigno Campu pewne rzeczy nie ulegają zmianom. Przede wszystkim, na Mottolino co roku pod koniec sezonu przygotowany jest jeden z lepszych snowparków w Europie, co w połączeniu ze szkoleniami prowadzonymi przez doświadczonych instruktorów gwarantuje postępy zarówno poczatkującym jak i bardziej zaawansowanym freestyle’owcom. W Livigno nigdy nie brakuje też chętnych do jazdy i dobrej zabawy, co zapewnia dużo dobrych wspomnień ze stoku i nie tylko.

 

VII Livigno Camp przyciągnął jeszcze większą liczbę chętnych do szkoleń w snowparku. Podzieleni oni zostali na kilka grup, które pod okiem instruktorów trenowały na kickerach i railach w snowparkach Mottolino i Carosello. W tym pierwszym do dyspozycji jeżdżących były 4 linie skoczni (S,M,L,XL) oraz wiele mniejszych i większych jibbów. Park po drugiej stronie doliny był znacznie mniejszy, ale ustawione tam raile i boxy świetnie nadawały się do nauki. Chociaż w obu miejscach znaleźć można big air bagi, to ten przygotowany na Carosello bardziej nadawał się do ćwiczenia nowych ewolucji. Kursanci chętnie korzystali ze wszystkich możliwości, a ich przejazdy nagrywane były kamerami GoPro HD i analizowane w czasie wieczornych sesji videocoachingu. Dla wielu z nich nie był to pierwszy kontakt z freestylem. W efekcie, pod koniec wyjazdu 2 z 3 grup freeskiingowych, którymi opiekowali się Andrzej Lesiewski, Piotr Wojarski i Janek Pawlikowski, odwiedziły największe skocznie w snowparku (XL), a niektórzy kursanci spokojnie wykręcili na nich 360.

 

Poza czasem spędzonym w snowparku o wyjątkowości Livigno Campu decyduje także atmosfera wyjazdu. Trudno o zły humor, kiedy po całym dniu jazdy można odprężyć się na leżaku i popijając „sok cytrynowy” korzystać z prawdziwie letniej pogody.

 

Livigno jest idealnym miejscem na zakończenie sezonu zimowego. Warunki i pogoda sprawiają, że powoli zaczyna się myśleć o nadchodzącym lecie. Jednocześnie po powrocie nie sposób przestać myśleć o nartach i snowboardzie. Tak zaczyna się odliczanie do kolejnego sezonu zimowego, który rusza już za 5 miesięcy!